Powiedz mi, jak chodzisz, a powiem ci, kiedy umrzesz

Na starość zwykle chodzimy wolniej, a śmierć się do nas przybliża. Jak szybko śmierć za nami podąża? Jak szybko musimy chodzić, aby jej umknąć? Pytanie to postawili sobie badacze kierowani przez Danijelę Gnjidic ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu w Sydney, mierząc szybkość chodu starszych panów i badając ich przeżywalność [Stanaway FF, Gnjidic D, Blyth FM, Le Couteur DG, Naganathan V, Waite L, Seibel MJ, Handelsman DJ, Sambrook PN, Cumming RG. How fast does the Grim Reaper walk? Receiver operating characteristics curve analysis in healthy men aged 70 and over. BMJ 2011;343:7679]. Do badań wybierano seniorów (ponad 70 lat) mieszkających w różnych przedmieściach Sydney. Wyboru dokonywano losowo na podstawie spisu wyborców, a więc grupa była w pełni reprezentatywna. Była jednak, jak to w Australii bywa, bardzo zróżnicowana pod względem pochodzenia — w badanej próbce 1705 mężczyzn tylko połowa była rodowitymi Australijczykami, jedna piąta badanych pochodziła z Włoch, poza tym sporo urodziło się w Wielkiej Brytanii, Grecji i Chinach.

Rys. Ania Mołdawa

rys. Ania Mołdawa

Rekrutację seniorów prowadzono od stycznia 2005 do czerwca 2007 i badano, ile czasu zajmie im przebycie normalnym krokiem odległości 6 m. (Test prowadzono dwukrotnie, pod uwagę brano wynik szybszy). Starsi panowie poruszali się z różną prędkością: najszybszy pokonał dystans 6 m w ciągu 3,79 s, a więc szedł z szybkością 5.7 km/h. Najwolniejszemu zabrało to 40,46 s, a więc predkość jego chodu wynosiła 0.53 km/h.

Przez pięć następnych lat w odstępach czteromiesięcznych nawiązywano z nimi kontakt telefoniczny. a w połowie tego okresu badano stan zdrowia w szpitalu. Dane o śmierci brano z urzędu stanu cywilnego (registry of births, deaths, and marriages) Nowej Walii Południowej. W ciągu tych pięciu lat badania zmarło 266 osób.

Analiza statystyczna zależności śmiertelności od szybkości chodu wykazała, że tzw. Indeks Youdena osiąga maksimum przy 2.95 km/h. Wyznacza to wartość najbardziej charakterystyczną do przewidywania śmiertelności — osoby poruszające się szybciej mają o ponad 20% większą szansę uniknięcia śmierci w ciągu najbliższych pięciu lat.  Możemy więc przypuścić, że śmierć najchętniej przechadza się raczej dostojnie, z szybkością około 3 km/h.

Omawiane badania wykazały jeszcze, że żadna z osób poruszająca się z szybkością 5 km/h lub szybciej nie zmarła w ciągu 5 lat od badania. Tak więc chodzących szybko śmierć dołapać nie może. W Krakowie bezpieczni byliby panowie, którzy ulicę Karmelicką od teatru Bagatela do Alej przechodzą w ciągu nieco poniżej 9 minut.

Powstaje oczywiście pytanie, czy szybkość chodzenia nie jest po prostu wykładnikiem żywotności, ale równie prawdopodobnym jest, że pracując nad tym, aby chodzić szybko, a nie wlec się powoli, zwiększamy swoją żywotność (wysiłek fizyczny powoduje między innymi tworzenie się w mózgu neutrofiny BDNF, będącej ważnym czynnikiem ochrony neuronów), a wraz z nią — szanse przeżycia.

Podobny dylemat — czy dana aktywność jest jedynie markerem żywotności, czy żywotność zwiększa — dotyczy też aktywności seksualnej seniorów. Badania nad ludnością południowowalijskiego miasteczka Caerphilly [Davey Smith G, Frankel S, Yarnell J. Sex and death: are they related? Findings from the Caerphilly Cohort Study. BMJ. 1997;315:1641-1644] wykazały, że ryzyko śmiertelności u mężczyzn z częstymi orgazmami (u seniorów więcej niż jeden tygodniowo) zmniejszało się o połowę, w porównaniu z mężczyznami nie zainteresowanymi seksem. Chociaż dyskutować można, czy aktywność seksualna jest powodem zmniejszenia ryzyka śmierci, czy wskaźnikiem zdrowia, autorzy badań uważają, że ich wyniki mogą mieć znaczenie dla opracowania programów utrzymania zdrowia seniorów.

Tak więc wydaje się, że dla starszych panów szybkie chodzenie i sporo seksu może być sposobem na życie nie tylko przyjemne, ale również długie, czego wszystkim moim rówieśnikom życzę na Nowy Rok.

~ - autor: vetulani w dniu Styczeń 1, 2012.

Odpowiedzi: 13 to “Powiedz mi, jak chodzisz, a powiem ci, kiedy umrzesz”

  1. Bardzo dziękuję za wspaniałe noworoczne życzenia Panie Profesorze. Wzajemnie :)

  2. Polecam panu wrzucić na bloga wtyczki z przyciskami społecznościowymi (lajki, plusy i tweety) bo pewnie wiele osób nie podzieli się linkiem ze zwykłego lenistwa.
    Tekst ciekawy, dziękuję za życzenia i wzajemnie. Do napisania;)

  3. Interesujący temat. Ciekawe jakie wyniki tych badań byłyby w naszym kraju. W oparciu o pańskie wnioski co taki program utrzymania zdrowia seniorów mógłby zawierać? ;)
    Pozdrawiam

  4. Mam nadzieję, że kobiety mają podobnie. Będę miała szansę na nieco dłuższe życie :)

  5. Pomimo wszelkich zastrzeżeń autorów uważam, że siedzą po uszy w malinach i nie mają ochoty się do tego przyznać. Ludzie poruszających się energiczniej i sprawniej są w oczywistym sesnie zdrowsi i żywotniejsi – i tyle. Czyli – szybkość chodzenia może być niezłym wskaźnikiem ich dłuższego życia, niż tych wolnych, ale nie jest wśadnym razie tego przyczyną.

    • To można byłoby sprawdzić, zachęcając tych powolnych do zwiększenia średniej prędkości. Tylko problemem byłoby upewnienie się, że przestrzegają zaleceń przez cały czas i bez wyjątków – nie do zrobienia, zwłaszcza na losowo dobranej próbie. No i automatycznie wyeliminowałoby to mniej sprawnych, którzy nie byliby w stanie osiągnąć odpowiednio szybkiego tempa, więc próba straciłaby na reprezentatywności. No więc badana grupa musiałaby być znacznie mniejsza, a czas badania znacznie krótszy.

      Ale chyba rzeczywiście, zakładając nawet, że dałoby się to zrobić i sprawdzić, czy przeżywalność się zmieni, to byłoby po prostu badanie z serii „jak wysiłek fizyczny wpływa na stan zdrowia”. Mało odkrywcze.

  6. No to Korzeniowski będzie żył wiecznie ;-)

  7. A ja się zastawiam nad jednym: mierząc szybkość chodu starszych pań i badając ich przeżywalność, czy wyniki byłyby porównywalne?

  8. Ja mam wrażenie, że o czymś autor zapomniał. Osoby uprawiające aktywność fizyczną, więcej (i szybciej) chodzą są zdrowsze, więc umierają w bardziej zaawansowanym wieku. Gdyby badania objęły całe życie tych mężczyzn i sprawdziły ich przyzwyczajenia z przeszłości (idę o zakład, że ci najszybsi częściej się badali i lepiej odżywiali) to można byłoby wysnuć jakieś wnioski. Te wyżej są niepełne.
    Dlatego też najlepsi piechurzy dożywają najpóźniejszego wieku: są zdrowsi, silniejsi i nieobciążeni błędami z przeszłości. Szybkość seniorów nie jest przyczyną przedłużenia życia, ale skutkiem zachowań z całego życia.

    • Myślę, że długowieczność to skutek ,,czegoś,, co ma miejsce w oun. Fizyczna ruchliwość to tylko uboczny efekt, ale nie zawsze istotny i decydujący. Także jakość odżywiania. Znam osoby mocno otyłe, palące fajkę, pijące alkohol i żyjące powyżej 90 lat. Mój chrzestny ma 80 lat, obcięta noga z powodu miażdżycy, wylew, nie porusza się kilka lat, nie mówi, ale uśmiechnięty od rana do nocy, pali papierosy, pije wino, wgapiony w TV i politykę. Żyje chyba wbrew prawom przyrody. Ciotki twierdzą, że ,,złego diabli nie biorą,,. :)

  9. Pomylenie korelacji z przyczynowością.

  10. Są różne przypadki, moja babcia żyła 95 lat, dziadek 88lat, wujkowie i ciocie żyli/żyją też 90-98lat. Wszyscy oni to osoby całe życie raczej szczupłe, skromnie odżywiający się, i w wieku powyżej 80 lat bardzo mało ruchliwi. Zauważyłam, że fizyczny ruch nie zawsze zapewnia dłuższe życie. Są jeszcze inne czynniki. To ciekawy temat.

  11. Piszę jeszcze raz w tym temacie, ponieważ mocno mnie zainteresował. Zrobiłam rodzinny wywiad, i stwierdzam, że musi być jakiś jeden/kilka czynników wspólnych, u ludzi długoletnich. Do 90-100 lat dożywają ci fizycznie mocno aktywni, i ci mało aktywni. Jest jeden czynnik wspólny, który zaobserwowałam – bardzo wysoki stopień ujawniania radości (bez przyczyny). Osoby te są cały czas zadowolone, radosne, z ,,błyskiem w oku,,. Nie okazują nawet minimalnych stanów depresji itp. Co ciekawe, dowiedziałam się, że nawet w czasie II wojny światowej, w tragicznych sytuacjach, ich stan psychiki/zachowań nie ulegał zmianom ! Mój dziadek i babcia np. przeżyli I i II wojnę światową, obóz koncentracyjny itp. ale cały czas ponoć byli zadowoleni, spokojni, radośni ! Moja rodzina ze strony ojca i matki jest bardzo liczna, ale wszędzie osoby długoletnie mają tę jedną wspólną cechę – totalna/dziwna radość. Coraz bardziej mnie to intryguje, ponieważ ja i moje dzieci, też mamy tą cechę, czasami wątpię w swój prawidłowy stan oun. i hormonalny. To niezbyt przyjemne, gdy radośnie wątpi człowiek w prawidłowość swej psychiki. Nawet nie wiem jak mam to wyrazić. Dopiero teraz z innej strony zaczynam zastanawiać się nad rolą oun i ukł. hormonalnego w sytuacji jaka mnie spotkała, ponieważ mam złośliwy nowotwór (czerniak), uszkodzoną lewą półkulę, i dość długo już z tym żyję, no i wcale mnie to nie smuci. Tylko raz byłam w stanie silnej depresji, gdy ogromny guz czerniaka całkowicie ,,wyłączył,, mój mózg i leżałam już w stanie agonii, ale nie byłam świadoma, że mój smutek wynika z biochemicznych i biofizycznych uszkodzeń oun. Nawet nic z tego okresu nie pamiętam, taki stan zapisano w mojej dokumentacji med. Moje dzieci widząc, że matka jest umierająca, że zostaną sami, też nie okazywały smutku. Nadal tak się zachowują, po 7 latach. Bardzo się kochaliśmy i nadal, ale ten dziwny nadmiar radości…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: