Wybrańcy bogów nie umierają młodo

Siedemdziesiąt pięć lat kończy dziś błyskotliwy biolog ewolucyjny i zapalony krytyk religii, jedna z najbarwniejszych postaci współczesnej nauki i filozofii — Richard Dawkins.

https://vetulani.files.wordpress.com/2016/03/richard_dawkins_qed2013.jpg?w=497

Richard Dawkins podczas konferencji
QED w 2013, fot. Richard Cooper/Wikimedia Commons

Czyli nie jest pan wojującym ateistą w stylu Richarda Dawkinsa?

Uważam, że sprawy światopoglądowe są kwestią bardzo indywidualną i nie ma najmniejszego sensu nikogo nawracać. Bardzo mnie śmieszy Dawkins, który za pomocą laptopa walczy z Panem Bogiem. Chyba że takie działanie przynosi pieniądze za nieźle sprzedające się książki — wtedy to rozumiem.

Marcin Roktiewicz: Mózg i błazen. Rozmowa z Jerzym Vetulanim, wyd. Czarne, Wołowiec 2015, s. 29.

Do całkiem niedawna postrzegałem Dawkinsa jako bardzo zdolnego ewolucjonistę z niewiadomych dla mnie powodów opętanego ideą konieczności propagowania ateizmu. Naukowca, który wiarę gotów jest zwalczać z gorliwością podobną gorliwości misjonarzy nawracających bezbożnych. Jego działalność na tym polu wydawała mi się dość niepoważna. Przez całe życie poznałem, utrzymywałem ciepłe stosunki i nawiązywałem przyjaźnie z przedstawicielami różnych religii i nikogo nie próbowałem nawracać na moją niewiarę. Zawsze uważałem walkę z wiarą za jałową (bardzo ceniłem też sobie, gdy ktoś nie próbował nawracać mnie). Z ironią mówiłem więc, że walka Dawkinsa z religią to w gruncie rzeczy wyraz jego głębokich przekonań religijnych, jedynie skierowanych w przeciwną stronę (co bezlitośnie wytykał mi prezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów).

Z perspektywy czasu muszę przyznać, że moja opinia była powierzchowna i nieuczciwa. Do jej zrewidowania okazję stworzył pewien nieoczekiwany wypadek.

Gdy 29 stycznia 2016 wylądowałem na gorlickim OIOMie z dość poważnym krwotokiem stało się jasne, że konieczne będzie poddanie się kilkudniowej hospitalizacji. Cały czas znajdowałem się pod fantastyczną opieką; wyposażenie oddziału nie odbiegało od norm europejskich, a personel — zarówno medyczny jak i pielęgniarski — był kompetentny i bardzo życzliwy. Nie miałem tam jednak w zasadzie nic do roboty. Jedynym urządzeniem dostarczającym rozrywki był odtwarzacz MP3, na który wnuk nagrał mi wcześniej audiobook The God Delusion czytany przez autora i jego żonę. Przesłuchałem całą książkę trzy razy. Mogłem się dokładnie zapoznać z jej treścią i czerpać przyjemność z tej — jak się okazało — niezwykle ciekawej i angażującej intelektualnie lektury. Tydzień w gorlickim szpitalu, mimo konieczności przejścia kilku nieprzyjemnych zabiegów, był zatem czasem całkiem mile i pożytecznie spędzonym.

https://vetulani.files.wordpress.com/2016/03/gorlice.jpg?w=343&h=609

Akcja ratunkowa w Gorlicach, fot. Małgosia Bukowska

Bóg urojony jest wyrazem dużej wiedzy i inteligencji autora. Zrozumiałem głęboką niechęć Dawkinsa do religii. W odróżnieniu ode mnie — spotykającego się na co dzień z raczej tolerancyjnymi formami katolicyzmu — Dawkins walczy ze strasznym, fundamentalistycznym światopoglądem przepojonym nienawiścią do osób wierzących inaczej. Ten rodzaj wierzeń religijnych stymuluje ich narzucanie wbrew jakimkolwiek racjonalnym podstawom, powoduje trwałe szkody edukacyjne i ewidentnie hamuje postęp nauki. Dawkins rzuca rękawicę fanatykom, dla których Bóg jest mściwym, zawistnym tworem dążącym do unicestwienia i skazania na wieczne cierpienie swoich oponentów.

Książka zawiera wiele interesujących opisów implementacji nauk religii w życie publiczne oraz zbija argumenty skierowane przeciw racjonalizmowi. Fantastycznie opisane poglądy Galtona i jego doświadczenia z nieskutecznością modlitw na rozwój roślinek, jak również opis znanego mi wcześniej doświadczenia wykazującego brak uzdrawiającego działania modlitwy w intencji chorych na ich stan zdrowia to tylko fragment całej błyskotliwej opowieści. Z konkluzji, do jakich dochodzi autor, najbardziej podoba mi się ta: my, ateiści, mamy jedną przewagę nad wierzącymi — nie boimy się tego, co stanie się z nami po śmierci.

Mimo zachwytu, jakim napełniło mnie The God Delusion, mam jedną istotną uwagę. Dawkins, świetny ewolucjonista, daje do zrozumienia, że racjonalne podejście do problemu religii rozwiązałoby wiele problemów trapiących ludzkość, zwłaszcza że każda religia niesie ze sobą w jakimś stopniu nienawiść do osób niebędących współwyznawcami, co prowadzi do prześladowań mniejszości, wojen religijnych i ludobójstw. Nie uwzględnia natomiast, że zjawisko utrzymujące się w obrębie gatunku przez czterdzieści tysięcy lat (a takim zjawiskiem jest religijność) musi mieć mocne zakorzenienie ewolucyjne i sprzyjać (przynajmniej w pewnym okresie) rozwojowi gatunku. W związku z tym nie może być też łatwo modyfikowane, bez silnej ewolucyjnej presji.

Badania ewolucji religijności gatunku ludzkiego powinny być podjęte przy użyciu najnowocześniejszego aparatu pojęciowego i instrumentalnego współczesnej nauki i dopiero na gruncie wyników tych badań można prawdopodobnie rozwiązać problemy przez religijność powodowane. Dzieło Dawkinsa jest zatem kamieniem milowym, ale nie metą.

W dniu siedemdziesiątych piątych urodzin życzę Richardowi Dawkinsowi, aby w nadchodzących latach nadal z odpowiednią sobie przenikliwością badał problemy religijności jako siły napędzającej i hamującej rozwój społeczeństwa.

A na marginesie: kilka dni po mnie, 6 lutego, w szpitalu wylądował sam Dawkins, który przeszedł udar — na szczęście niegroźny. Obaj wyszliśmy ze zdrowotnych tarapatów obronną ręką. Jak widać wybrańcy bogów nie muszą umierać młodo.

~ - autor: vetulani w dniu Marzec 26, 2016.

Odpowiedzi: 5 to “Wybrańcy bogów nie umierają młodo”

  1. Jurku Drogi, bardzo się przejęliśmy wydarzeniem Gorlickimi o których nic nie wiedzieliśmy!. Tym bardziej miło widzieć Cię w dobrej formie u Agaty Młynarskiej. Życzymy poszanowania zdrowia i oszczędzania swego ciała bo ducha masz mocnego! z uściskami serdecznymi od wszystkich zaniepokojonych i bardzo kochających Cię Szaszków

  2. Jako ateista, życzę dużo zdrowia i Świąt spędzonych w rodzinnym gronie. Jak zazwyczaj, ma Pan Profesor całkowitą rację. Religia spełnia pewne funkcje, które umykają członkom kultury WEIRD. Sam byłem do pewnego czasu pochłonięty treścią zawartą w „bóg urojony”. Jednak po pewnym czasie stwierdzam, że tzw. nowy ateizm nie jest objawieniem, a jedynie drugą stroną skrajności. Chociaż Pan Dawkins, którego bardzo szanuję, w książce „samolubny gen” stwierdził, że prawda nie zawsze musi leżeć po środku, to rzeczywistość bardzo często pokazuje, że jednak jest ona sytuowana zdecydowanie bliżej środka aniżeli skrajności.

  3. Dawkins… Hmmm…
    Raczej Arogancja niż inteligencja i bezczelność zamiast błyskotliwości.
    Jest tym dla „racjonalistów” czym kreacjonistyczni pastorzy są dla ludzi wierzących… najkrótszą drogą do piekła (nawet jeśli „racjonaliści” w piekło nie wierzą…)

  4. Religia i nauka, to dwie przeciwne – tak jest, jak najbardziej przeciwne, przeciwstawne i kontradyktoryjne, a więc nie dające się pogodzić! – metody poznawania i interpretowania wszechświata.

    Poznanie naukowe opiera się na racjonalności metod badawczych i empirycznym sceptycyzmie wobec już osiągniętych wyników, czyli na tzw. ciągłym szukaniu dziury w całym w dążeniu do poznawania i zgłębiania obiektywnie istniejącej rzeczywistości.

    Poznanie religijne zakłada istnienie przestrzeni pozamaterialnej, wypełnionej istotami duchowymi, czyli tzw. przestrzeni transcedentalnej, dla zmysłów człowieka niedosiągalnej i niedostrzegalnej, dla naukowych metod de facto nieistniejącej, niepodlegającej zasadom racjonalnego myślenia naukowego.

    „Dowodami” istnienia przestrzeni transcedentalnej – w najbardziej rozwiniętych doktrynach religijnych – jest tzw. objawienie boże oraz wyobraźnia ludzka.

    Objawienia bożego rzekomo doznał egipski książę faraoński – Mojżesz, który spisał je na tablicach dekalogu (które niebawem roztrzaskał w reakcji na powrót Żydów do praktyk bałwochwalstwa, podczas gdy on rozmawiał z bogiem; ale treść jakoś w cudowny sposób mimo to zachowała się). Na objawieniu opiera się też islam. Według islamu, odbiorcą objawienia był Mohammed, który przekazał ludzkości żywe słowo boże, zapisane w Koranie (sam Mohammed był, podobnie jak i Jezus, analfabetą, a spisanie Koranu nastąpiło w wiele lat po jego śmierci). W obu przypadkach rozmowy tych ludzi z bóstwem odbywały się bez żadnych świadków. Mohammad rozmawiał z bóstwem wielokrotnie, przy czym tradycja islamska podkreśla, że stan mentalny Mohammeda po każdej takiej rozmowie wymagał pomocy jego żony, które przejmowała wielodniową opiekę nad nim, gdyż za każdym razem popadał w ciężki stan chorobowy, jak gdyby odchodził od swych zmysłów.

    Według żydowskiego pisma świętego Biblia hebraica (zwanego też Starym Testamentem) prorocy wyróżniali się również swoją nadzwyczajną wyobraźnią duchową, pozwalającą im odgadywać intencje bóstwa, które – można to sprawdzić w Starym Testamencie – wszystkie bez wyjątku otrzymali we śnie, w postaci marzeń sennych i rozmów z bogiem, odbytych w ramach tych snów. Także wyobraźnia ludzka i głęboka duchowość jest podstawą dogmatów religijnych, tworzonych przez pobożnych myślicieli religijnych, które (dogmaty) stanowią zręby poszczególnych systemów religijnych.

    Nauka nigdy nie uprawomocniła choćby jednej hipotezy religijnej. Palenotologia obaliła religjny opis stworzenia wszchświata i wszystkiego stworzenia – choćby w aspekcie chronologii. Kopernik i Galileusz zburzyli biblijny obraz kosmosu, zatrzymując Słońce i wprowadzając Ziemię w ruch obiegowo-obrotowy. Darwninizm zredukował człowieka do tej samej kategorii produktów ewolucji, którymi są wszystkie inne zwierzęta. Na patanie o tzw. przestrzeń transcedentalną nauka tylko obojętnie wzrusza ramionami. Genetyka najwidoczniej wkracza w obszary kształtowania życia i leczenia chorób, które religia nadal uważa za zastrzeżoną kompetencję boga, w związku z czym związki religijne napierają na kompetencje państwa, żądając uchwalenia ustaw zabraniających prowadzenia badań i stosowania osiągnieć naukowych.

    Tymczasem fanatycy religijni pozostają niewzruszeni przy swoich wyobrażeniach, a dla nadania sobie większego respektu chętnie i skwapliwie skrywają się pod kategorią obrońców autorytetu bożego. Krytykę naukową wyobrażeń religijnych rozważają nie w kategoriach racjonalnych, które to dla nich jakby w ogóle nie istniały, lecz kwalifikują ją jako bluźnierstwo, szydzenie z boskości, obrazę bóstwa, podkopywanie autorytetu boga, którego (tego boga!) trzeba bronić. By uzsadnić swoje totalitarne zapędy posługują się kategoriami „świętych prawd”, których nie wolno kwestionować, poddawać w wątpliwość, wykazywać ich absurdalności. Jest duża część aktywistów religijnych, którzy gotowi są interpretować każdą wypowiedź krytyczną, niezależnie od tego czy jest racjonalna i naukowo uzasadniona, albo czy korzysta z konstytucyjnej wolności słowa albo swobody wypowiedzi artystycznej, jako atak na ich uczucia religijne, te ześ uczucia natychmiast utożsamiają z godnością samego bóstwa, w które rzekomo wierzą i potem do upadłości bronią tej rzekomej godności, nigdy nie przyznając, że po prostu bronią swojej wyobraźni i durnoty właściwej zarozumiałym ludziom. Krytyków najlepiej odesłaliby do więzienia, bowiem – „niestety” – czasy świętej inkwizycji przeminęły i nie wolno już mordować ludzi na stosach całopalnych. Korzystają przy tym z anachronicznych uregulowań prawnych, które zobowiązują organy wymiaru sprawiedliwości do ochrony z urzędu uczuć religijnych, niechby nawet chodziło o uczucia osób niezrównoważych. A z drugiej strony ci najgłębiej wierzący ostentacyjnie demonstrują nienawiść do przestawicieli innych religii, choćby Żydów, muzułmanów, świadków Jehowy i innych. Tylko już bez żadnej reakcji organów ścigania za naruszenie obowiązującego prawa.

    Postulowane rozszerzenie badań nad zjawiskiem religijności jest ze wszch miar pożądane. Sytuacja w naszym kraju jest bowiem taka, jakby idee Oświecenia nigdy do nas nie dotarły. Nowoczesnej regulacji stosuków państwo-Kościół dokonało – rozpoczynając już przed pięciuset laty – wiele państw europejskich (Wielka Brytania z przyległościami, Niemcy, Francja kraje Beneluxu, Czechy, kraje skandynawskie, Szwajcaria, itd). Socjologia religii wskazuje na wyraźną korelację poziomu kultury tych krajów z przeprowadzonymi przed wiekami aktami reformacji. W innych krajach sytuacja przypomina, jakby nadal trwał tam permamentny proces kontrreformacji, ze wszystkimi skutkami dla poziomu życia w tych krajach, a nawet gdzie niegdzie nastąpił oficjalny powrót do handryczenia tzw. relikwiamii świętymi. Rozgrywane są narodowe swary, przechodzące w postać coraz bardziej nieprzejadnanych wrogich nienawiści, które chyba nigdy nie ustaną, chyba że wybuchnie nowa Wojna Trzydziestoletnia.

    Dewizą Uniwersytetu Jagiellońskiego jest: Plus ratio quam vis! W kościołach natomiast nadal pobożnie śpiewamy: Wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum! A nazwę urządu nauczycielskiego tłumaczą jako Kongregacja Nauki Wiary. I to się nazywa uczciwość. I „Prawda”, przez duże „P”.

  5. @Maciejko….nie ma czegoś takiego jak przeciwstawność religii i nauki… ta pierwsza zajmuję się teologią a druga- empiryzmem. Są to dwie różne rzeczy, różne podejście do tłumaczenia zjawisk ale nie ma przeciwstawności. Różnica polega „jedynie” na tym, że religia/teologia tłumaczy sens i genezę rzeczy w oparciu o metafizykę, a nauka – o empiryzm. Zachodzi niekiedy połączenie – wówczas nauka jest efektem „realizacji” teologii w praktyce (Bóg stworzył świat – teologia, stworzył w postaci np. Wielkiego Wybuchu -nauka). Dla naukowców odrzucających metafizykę, nauka staje się czystym empiryzmem i stąd jest różnica, ale nie przeciwstawność. Przykład osobowy – kim byłby w takim przypadku Georges Lemaître, gdyby były to rzeczy przeciwstawne?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: