Mózg i błazen

https://vetulani.files.wordpress.com/2015/12/mozgiblazen.png?w=497

Po prostu zawsze byłem błaznem. Dla mnie posągowość często jest podejrzana, sztuczna i nadęta.

13 maja 2015 nakładem wydawnictwa Czarne ukazał się „Mózg i błazen” – wywiad-rzeka ze mną przeprowadzony przez Marcina Rotkiewicza.

Propozycję udzielenia i wydania długiej rozmowy dostałem od Czarnego w lutym 2013. Zgodziłem się bez wahania, mając na uwadze prestiż i renomę wydawnictwa, tym chętniej, że „wywiadowcą” miał być redaktor Marcin Rotkiewicz, jeden z najlepszych dziennikarzy naukowych w Polsce, z którym już wcześniej miałem okazję miło współpracować.

Zaprosiłem redaktora Rotkiewicza do Krakowa. Spędziliśmy razem trzy dni, prowadząc dyskusje, pijąc wino i chodząc w różne ciekawe miejsca. Ta luźna atmosfera chyba dobrze wpłynęła na naszą pracę, bo kończąc wizytę pan Rotkiewicz wyglądał na względnie usatysfakcjonowanego, ja też miałem poczucie dobrze wykorzystanego czasu. Mój rozmówca wyraził jednak pewne zaniepokojenie. „W trakcie naszych spotkań mówił pan rzeczy fascynujące, ale i bardzo kontrowersyjne. Dlatego boję się, że sporo z tego wyleci podczas autoryzacji”. Odpowiedziałem: „Niech się pan nie martwi. Niczego nie będę wykreślał. Potraktuję naszą książkę jako dzieło pośmiertne, kiedy autora już nie obchodzi, co o nim pomyślą”.

I ze swojej obietnicy się wywiązałem. Bo nie można poznać osobowości, nie poznając pewnych faktów z życia, które są zamiatane pod dywan. Wszystkie sprawy, które z perspektywy lat wydają się „niewygodne”, są równie ważnymi elementami formującymi człowieka, jak jego sukcesy i osiągnięcia. Nie ujawniałem zatem jedynie szczegółów życia erotycznego.

Autoryzacja pochłonęła energię wielu członków rodziny. Weryfikowanie danych, często podawanych „na żywca”, z pamięci, dopytywanie, ustalanie rzeczywistych wersji anegdot. W końcu tytuł, który bardzo mi się spodobał. Choć ja oczywiście wolę go odczytywać jako metaforę, takiego błazna-Stańczyka, kogoś, komu uchodzi na sucho mówienie rzeczy oryginalnych. Ale ci, którzy go odczytają dosłownie, też dalecy od prawdy nie będą. Nie bez przyczyny Marysia powtarza zawsze przy wigilijnym stole: „Jurek, już nie błaznuj”.

Jerzy Vetulani


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: